Mały na gigancie

/
9 Comments


Co zrobił? Zwiał matce! Najzwyczajniej w świecie dał nogę!
Tak po prostu.

Leżał sobie w swoim pokoiku na macie, bawił się cudnie grzechotkami i innymi dziecięcymi gadżetami. Matka w kuchni była. A on? Zobaczył w hallu szafkę przygotowaną do wyniesienia i postanowił się do niej wybrać. Więc poszedł. A właściwie to się doczołgał.
Słyszałam tylko te piski zachwytu. Poszłam sprawdzić, co go tak cieszy. A on już był poza swoim pokojem :)

Zaczęło się więc!







On teraz tak się śmiesznie przemieszcza. Leży na brzuchu i się czołga jak żołnierz w okopie. Używa tylko rączek; z nóżkami jeszcze nie opanował tej czynności. Podciąga się na rączkach i jazda!

Śmiesznie to wygląda. Takie małe stworzonko wybiera się już tam, gdzie chce.
To oznacza, że zaczął się dla nas czas "oczu dookoła głowy". Jeszcze chwila i pewnie zacznie raczkować. Wtedy dopiero będzie. A że chudy, to czuję, że będzie z niego "maluch wyścigowy".

On jest zachwycony swoją niezależnością. Ja zresztą też, choć teraz wszystkich trzeba uczulić, że na podłodze nie mogą się walać żadne drobiazgi.



Ciekawe tylko, kiedy siadać zacznie :)


Mogą ci się spodobać

9 komentarzy:

  1. Cześć Szczypiorek- zwiewacz! I co? Szafkę chciałeś Matce wynieść, a Ona nie skumała ;)))) !!!
    :*!

    OdpowiedzUsuń
  2. :-) znaczy się....zaczął poznawać świat :-) Powodzenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje za pierwszą samodzielną w życiu podróż! :))
    powodzenia w odkrywaniu świata :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale super, gratuluję sukcesu :) Od teraz masz w domu mały odkurzacz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale się uśmiałam, jak to przeczytałam, trafiłaś w samo sedno!
      Dosłownie chwilę wcześniej był cały w paprochach :D

      Usuń
  5. Brawo! Mamo teraz będziesz miała więcej biegania. ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.