Uwielbiam oglądać dziecięce pokoje. Prawie codziennie przeglądam w necie jakieś inspiracje. Mam swoje typy, ulubione elementy, kolorystykę. Ale kiedy przychodzi mi przenieść to, co mam w głowie do pokoju Syna, to jakoś nie wychodzi to tak, jakbym chciała :)
Jednak moje optymistyczne podejście pozwala mi odnaleźć w tym "miotaniu się" same pozytywy: urządzanie pokoi moich dzieci to niekończąca się zabawa. Cieszy mnie to, że nie są takie zrobione na tip-top, i że ciągle mogę w nich coś zmieniać. Co i rusz znajduję natchnienie, szczególnie gdy ujrzę w sklepie albo Internecie jakiś cudny dodatek.
Od niedawna można już robić zakupy w H&M online. Nie mogłam się doczekać tego momentu. Szczególnie jeśli chodzi o dział Home.
Zawsze przeglądałam na ich stronie nowości i żałowałam, że nigdzie w okolicy nie ma tego działu.
Więc jak tylko się dowiedziałam o możliwości zakupów online od razu kupiłam kilka gratów do pokoju F.
www.hm.com
www.hm.com
www.hm.com
www.hm.com
www.hm.com
Warto robić teraz zakupy, bo po zapisaniu sie do newslettera otrzymamy zniżkę 25% na wybrany artykuł, a do 19.04.2015 oferowana jest bezpłatna wysyłka.
Uwielbiam DIY z serii "w 5 minut". I mam takie właśnie dla Was.
Kiedyś wspomniałam, że jestem wysoka. Tak, mam całe 181 cm wzrostu. Lubię się w tej "wersji", jednak często jest ona dość kłopotliwa. Nie wspomnę już o takich prozaicznych kwestiach jak za krótkie nogawki spodni w sklepach. Roweru też nie było tak łatwo kupić.
Przyjechali dziś nasi przyjaciele. U nas w mieście - wesołe miasteczko! Nie mogliśmy nie pójść! :)
Kilka karuzeli, kolejka i samochodziki. Niby nic, ale dzieci w euforii.
Co prawda to nie to samo, co te parę (?) lat temu, kiedy to ja byłam mała. Nie ma wcale diabelskiego młyna, karuzeli łańcuchowej i tych innych atrakcji, które wspominam z sentymentem.
Chciałabym jednak, aby moi Synowie też wspominali z tym samym sentymentem ich dziecięce pobytu w wesołym miasteczku.
F. był zachwycony!
Kolejna super książka dla ciekawych świata dzieciaków - Jaś Ciekawski. Podróż do serca oceanu Matthias'a Picard'a.
Książka cudownie wydana, opowiadająca o podwodnej wyprawie Jasia.
Dziś był u nas taki piękny dzień, że aż miło było na dworze siedzieć.
Wyszliśmy z K. do ogrodu i na spacer. Posadziłam bratki, powiesiłam wianek na drzwiach. Sztuczny, choć chciałam zrobić samodzielnie jakiś "naturalny". Czasu jednak brak.
Dosiałam trawę w dziury w trawniku, pograbiłam. Hortensje już zaczynają kwitnąć, hiacynty wychodzą z ziemi. No cudnie jednym słowem!
Jak zwykle w tych "obchodach gospodarskich" po podwórku towarzyszyła nam Greta (ta piękna, kudłata na zdjęciach).
Baśka-kot nawet nie wyszła z domu... :)
Witajcie po świętach! Mam nadzieję, że minęły one wszystkim w fajnej atmosferze.
Ja wczoraj "machnęłam" sobie ścianę w kropki. Potrzebowałam jakiejś szybkiej zmiany i uznałam, że to będzie doskonały pomysł. Już późną jesienią takie same kropki zrobiłam w pokoju najmłodszego syna, wyszło super, cała praca trwała przysłowiowe "5 minut". Uznałam, że to dobry pomysł, do wykorzystania jeszcze w innym miejscu. Najwięcej czasu zajmuje wycięcie kropek, ale można też kupić gotowe.
Z folii samoprzylepnej wycięłam kropki i nakleiłam na ścianę w wiatrołapie. Chciałam, by imitowały one tapetę, dlatego starałam się je przyklejać w miarę w równych odstępach. Dodam, że robiłam to na oko, bez żadnej linijki, czy miarki.
Nie wiem, jak Wy, ale mi się wydaje, że wyszło fajnie.