Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty



Witajcie serdecznie!

Na dziś mam kilka propozycji prostej i szybkiej przeróbki bardzo popularnego taboretu ze sklepu IKEA. Jeden z klasyków designu. Wzorowany na modelu E60 Alvara Aalto z 1934 roku. Dostępny dla każdego z jedyne 39,99 PLN.
Mowa o stołku Frosta. Bardzo prosty w formie, wykonany z brzozowej sklejki i do tego z możliwością składowania jeden na drugim.

Przypuszczam, że stołek znajduje się w wielu domach. Ja także taki mam i właśnie zastanawiałam się jak go nieco "stuningować" żeby fajnie pasował do dziecięcego pokoju. Wybrałam kilka propozycji, które odpowiadają najbardziej moim preferencjom, ale Internet pęka w szwach od przeróżnych pomysłów na ten stołek :)

Wszystkie inspiracje pochodzą z Internetu. Zapraszam do oglądania!

remodelista.com
pinterest.com

frauelein-klein.blogspot.de
trendenser.se
marielapirate.com
linababedierste.blogspot.de

trendenser.de
nicestthings.com

Nie ma na co czekać. Czas działać z własnym stołkiem! 





Kolejne pozycje z biblioteki pięciolatka. Ostatnio kilka nowych książek stało się tymi ulubionymi. Dziś pokażę dwie.

***
"Niezwykłe przygody latającej myszy" Torben Kuhlmann

Przepiękna (chyba najładniejsza ze wszystkich, które mamy) i mądra książka o małej myszce, która pragnie dostać się do Ameryki. Droga morska okazuje się zbyt niebezpieczna; w porcie czyhają niebezpieczne koty. Jedyną możliwością pozostaje droga powietrzna. 
I tak mała myszka próbuje skonstruować skrzydła, które zaniosą ją na drugą stronę oceanu.
Oczywiście, sprawa nie jest taka prosta. Niepowodzenia nie zniechęcają małego wynalazcy i ostatecznie udaje się skonstruować samolot. 
Książka przecudownie ilustrowana. Okładka jest taka miła w dotyku (jakiś fajny papier), że chce się dosłownie głaskać tę książkę :)
Nasz hit wieczornego czytania. 









"Ignatek szuka przyjaciela" Paweł Pawlak

Kolejna książka to krótkie opowiadanie o chłopczyku-szkieleciku, który czuje się samotny i szuka przyjaciela. Na dodatek, wypada mu pierwszy ząbek, co sprawia, że dla Ignatka jest to kolejną przeszkodą w znalezieniu przyjaciela.
Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i właśnie ten zgubiony ząbek staje się przyczynkiem do spotkania z małą dziewczynką, której także wypadł ząb.
Fajne, krótkie opowiadanie. Duże litery, więc też dobra propozycja do samodzielnego czytania przez dzieci. Bardzo fajne ilustracje, które oswajają nieco temat "drugiej strony" - zresztą większa część książki jest przedstawiana w formie: ciemna strona Ignatka, jasna strona dziewczynki, bo w takich "światach" żyją. Jednak ani to, że ktoś jest inny, brzydki, czy z innego "świata" nie przeszkadza w prawdziwej przyjaźni.








A co Wy polecacie? Jakie macie Wasze hity? 



Kiedy wieczorem dzieciaki cię "zajeżdżą", a Ty chcesz spędzić przyjemny wieczór z mężem, oglądając fajny film, w miarę cichych warunkach to mam pomysł!

Sama każdego wieczora słucham dziecięcego śpiewania, gadania, zagadywania, ba! kłótni nawet. Jak każdy zdrowy, dorosły człowiek potrzebuję czasem chwili oddechu. Ciszy i spokoju. Marzeniem i rozrywką wyższych lotów (poza samotnymi - bez dzieciaków, a co!? -  zakupami w biedronce)  jest wieczór przed telewizorem i nadrabianie zaległości filmowych, Najlepiej jeszcze z głową wspartą na Mężowym ramieniu z lampką wina i rozpalonym kominkiem. Wiecie, o co chodzi, nie? Ehh, każda matka młodej dziatwy wie, że jest to marzeń szczyt, jakże często nieosiągalny!

Dwa dni temu, piąteczek wiadomo, chciałam właśnie tak wieczór spędzić. A tu Mały K. za nic w świecie nie chce zasnąć. Starszy F. gada i gada; buzia mu się nie zamyka. W TV film fajny się szykuje. No koniec świata! Co robić?

A znaleźliśmy na nich sposób :) Wystarczyły 4 kijki od grabi, stara narzuta i kawałek sznurka. Szybko zrobiliśmy z Mężem konstrukcję, narzuciłam na nią narzutę i jest! Nasze tipi! Dzieciaki buzie z zachwytu pootwierały i poduchami wymościły podłogę. Starszy książki poprzynosił i zajęli się, o cudowni!, oglądaniem książeczek!

Chcę Wam polecić, bo banalna sprawa. To taka wersja dla mam nieszyjących. Nie trzeba ani nitki, ani igły. Nie wspomnę o maszynie do szycia. Pięć minut i gotowe. A jak każda nowość zajmuje towarzystwo dziecięce na jakiś czas. Dziś w naszym namiocie jest już regularna baza: kupa zabawek, książek i przesiadywanie.
Sama się takim zachwycałam od dawna. Pokazywałam już nawet niemal rok temu na blogu. Ogromnie się cieszę, że zrobiłam też taki dla moich chłopaków.

Wiem, że w necie jest wiele ofert na takie cudeńka.  Piękniejsze, bardziej dopracowane i profesjonalne namioty, ale taki też się sprawdza. Do tego taniocha. Zrobisz z tego, co masz. No, jeśli nie masz kijków, to wydasz na nie jakieś 20 zł. A jak już się znudzi, to nie żal zwinąć i schować.




 




To jak? Robicie? :)

A jakie Wy macie sposoby na spokojny wieczór filmowy?

Pozdrawiam!!!
... a ja chcę życzyć, by dla każdego był szczęśliwy, zdrowy i spokojny.
By każdy zrealizował swoje plany, postanowienia i marzenia. Tak więc - wszystkiego, co najlepsze w nowym 2016 roku!!!





Nie będę robić specjalnych podsumowań mojego "blogowania". Cieszę się, że udało mi się tego bloga założyć. Że od czasu do czasu udaje mi się coś tutaj napisać, czymś się z Wami podzielić.

Nowy Rok to oczywiście czas postanowień na nadchodzące 365 dni. Każdy z nas coś sobie planuje. Ja również. I mam nadzieję, że przynajmniej niewielką część uda mi się zrealizować. Moje postanowienia dotyczą zarówno pracy zawodowej, ale także tej części "remontowej", tej części, która dotyczy naszego domu i życia w nim :) Nie będę zdradzała, co tam sobie wymyśliłam. Postaram się po prostu na bieżąco opisywać to na blogu.



A teraz, powolutku przymierzam się do przywrócenia w naszym domu pierwotnego porządku i ładu. Tego sprzed Świąt. Bo u mnie zawsze ze Świętami Bożego Narodzenia wiąże się pewien nieład i zamieszanie w domu. Choinka jeszcze postoi, bo wyjątkowo ładna jest tego roku. Ale z resztą rzeczy powoli będę się żegnać. Aż do kolejnych Świąt :)





 Do siego roku!


Dziś garść obrazków do pokoju dziecięcego (i nie tylko).

Mam dość niespokojną naturę. Uwielbiam zmiany wokół siebie. Zmieniam w domu coś niemalże każdego dnia. A to zdejmuję zasłonki i wieszam inne, a to wymieniam poszewki na poduszkach, narzuty na łóżkach itd. Ta sama kwestia dotyczy obrazków, które wiszą u nas na ścianach.
Mój Mąż się często zastanawia, po co ciągle coś zmieniać, przewieszać, przestawiać, ale my kobiety, natury zmienne, tak już mamy! Ciągle chcemy upiększać świat wokół nas.
Przeszukałam Internet w poszukiwaniu darmowych plakatów, którymi mogłabym ozdobić pokój Syna. Znalazłam mnóstwo świetnych grafik, które wykorzystam u mnie. ale którymi także chcę podzielić się z Wami. Koncentrowałam się głównie na "męskich" obrazkach, choć większość z nich to uniwersalne grafiki, zarówno dla chłopców, jak i dziewczynek.





I inne świetne. By przenieść się do źródła, wystarczy kliknąć na obrazek.









Mam nadzieję, że coś przypadnie Wam do gustu :)


źródła:
http://orchardgirls.blogspot.com/
http://littleinspiration.com/
http://littleretreats.com/
http://www.mrprintables.com/
http://www.irocksowhat.com/
http://lostbumblebee.blogspot.com/
http://sharonrowanphotodesign.blogspot.com/
http://www.moritzfineblogdesigns.com/
http://www.mypinkplum.pl/


Czyli o tym, co robić z dzieciakami, gdy pogoda nad morzem nam nie dopisze.

Wróciliśmy z urlopu nad morzem. O, jaka byłam przebiegła i domyślna, że zarezerwowałam nam Sopot, a nie jakąś typowo plażową miejscowość typu Krynica Morska, czy Chałupy.
Jako, że pogoda u nas nieprzewidywalna, wolałam być bliżej "cywilizacji" na wypadek zimna i deszczów, które wygonią nas z plaży. Bo w razie marnej pogody, w Trójmieście zawsze będzie co robić "pod dachem".
Co prawda nic nie zapowiadało załamania pogody, ale gdy dotarliśmy do Sopotu zaczął się tydzień deszczów i chodzenia w kurtkach! Moje przewidywania i szósty zmysł zadziałały.

Choć wakacje już zmierzają ku końcowi, chcę jednak podzielić się moimi doświadczeniami z nad morza, gdy pogody plażowej brak. Być może komuś się przydadzą na przyszły rok, albo jesienny wypad w okolice Trójmiasta.

W Sopocie oczywiście jest deptak, plaża i molo. Jest dobrze, gdy ładna pogoda dopisze, a wiatr nie urywa głowy.
Mimo ogromu turystów w Sopocie jest wiele miejsc, gdzie można wejść i zjeść. Taniej, drożej, z dziećmi, albo romantycznie we dwoje. Tu nie polecę nic nadzwyczajnego. Moje starsze dziecko żywi się wyłącznie naleśnikami, dlatego skończyliśmy właśnie w naleśnikarni na Monte Cassino.






Ale co robić, gdy pogoda nadal się nie poprawia. dzieci jęczą w hotelu, a dorośli chcą je czymś zająć?

Kolejnego dnia wybraliśmy się więc na Półwysep Helski.
Od razu uprzedzam - w wakacje są tam dramatycznie długie korki. W te, i we wte. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Duuużo cierpliwości. W zasadzie - ciągle się stoi, albo porusza w ślimaczym tempie.

Jednak w Helu jest kilka fajnych miejsc wartych odwiedzenia, m.in. fokarium i Muzeum obrony wybrzeża.
Do fokarium jest długa kolejka, ale całkiem szybko się przesuwa.
Ważna informacja jest taka, że trzeba mieć przy sobie monety 5 zł; inaczej się nie wejdzie. Do fokarium prowadzi automatyczna bramka, którą otwiera się wrzucając monetę 5zł. Obok wejścia jest automat rozmieniający pieniądze, ale nie wyższe niż 20zł. Wejściówka, kosztuje 5zł za osobę i można przebywać nielimitowany okres czasu.






 Jeśli chodzi o Muzeum obrony wybrzeża, to nie natrafiliśmy na kolejkę, nawet z zaparkowaniem auta poszło całkiem gładko.
Bilet rodzinny kosztuje 30 zł. Muzeum jest bardzo dobrze przygotowane jeśli chodzi o wystawy, natomiast zupełnie nie da się zwiedzać wewnętrznych wystaw z dziecięcym wózkiem. Na zewnątrz znajduje się skansen i wiele eksponatów, istnieje także możliwość przejażdżki kolejką wojskową.





Nam wypad na Hel zajął calutki dzień, wliczając w to stanie w korkach :)

Kolejne miejsce konieczne do odwiedzenia  w Trójmieście, to oczywiście starówka w Gdańsku i Jarmark Dominikański.
Jedną z atrakcji w Gdańsku jest wielkie koło widokowe, z którego można obejrzeć panoramę miasta.
Jarmark Dominikański jest także fajna gratką, szczególnie gdy lubimy rękodzieło, albo regionalne jedzenie.






Poza zwiedzaniem starówki i zakupami na straganach koniecznie trzeba zajrzeć na wystawy w Narodowym Muzeum Morskim.
Z całego serca polecam wystawę interaktywną dla dzieci pt. Ludzie, statki, porty. Bilety kosztują kilka złotych, a walor edukacyjny bezcenny. W zasadzie, ta wystawa to jak plac zabaw.
Druga wystawa, zupełnie bezpłatna, to Statki, nasza pasja. Świetna multimedialna wystawa, gdzie można zbudować samodzielnie ogromny statek, dokonać inspekcji w porcie, obejrzeć dokowanie w porcie i wiele innych interaktywnych zadań.





Na Gdańsk i atrakcje oferowane w okolicy starówki warto także przeznaczyć co najmniej jeden dzień.

Ostatniego dnia naszej wizyty w Trójmieście postanowiliśmy udać się do Centrum Nauki Experyment w Gdyni.
Jest fajnie, ale jeszcze nigdy w życiu nie stałam w takiej kolejce!!! Staliśmy 3h, aby wejść do środka.
Doświadczenie straszne, ale było warto widząc tę euforię syna.
Bilety dość drogie: rodzinny 50zł. ale można siedzieć do upadłego w środku. Bardzo dużo eksperymentów, interaktywnych i multimedialnych eksponatów. Mojego męża też nie było łatwo oderwać od niektórych urządzeń. :)








A co u Was? Też już po urlopach?

Obsługiwane przez usługę Blogger.